Konflikt, choć często nacechowany negatywnie, sam w sobie nie jest zjawiskiem destrukcyjnym. Jest raczej nieuniknioną konsekwencją współistnienia różnic interesów, ról, wartości oraz priorytetów. W środowisku akademickim, które opiera się na wolności myśli, autonomii jednostek i wielości perspektyw, ryzyko wystąpienia konfliktów jest naturalne. Co więcej, tam gdzie jest intensywna współpraca, zaangażowanie i odpowiedzialność, tam emocje są silniejsze, a punkty sporne bardziej wyraziste. Napięcia i nieporozumienia nie są dowodem słabości instytucji. Wręcz przeciwnie, świadczą o tym, że uczelnia żyje, podejmuje decyzje, prowadzi dyskusję i szuka najlepszego możliwego kierunku rozwiązania określonego problemu.
Geneza konfliktu może mieć różne źródła. Często wynika ona z niewłaściwej komunikacji lub wzajemnych oczekiwań, które nie zostały jasno wyrażone. Bywa też, że przyczyną konfliktu jest struktura organizacyjna, a więc niejednoznaczne podziały kompetencji, zbyt duża centralizacja decyzji lub brak przejrzystości procesów. Niekiedy konflikt dotyczy wartości, np. odmiennego rozumienia misji uczelni, roli nauki, relacji władzy i odpowiedzialności.
Warto zatem patrzeć na konflikt nie jako na przeszkodę, ale jako na sygnał, że coś wymaga uwagi, zmiany lub ulepszenia. Konflikt może być impulsem do korekty procesów, do refleksji nad kulturą organizacyjną, do przebudowania relacji w duchu większej przejrzystości i wzajemnego zrozumienia. Ważne jest, by nie pozwolić, aby konflikt stał się trwałym podziałem, lecz by potraktować go jako okazję do rozmowy i wspólnego szukania lepszych rozwiązań. Konfliktów nie można ignorować, bagatelizować, ale również nie należy ich eskalować. Potrzebne są mechanizmy, które umożliwiają spokojne, merytoryczne rozwiązywanie sporów. Jeszcze bardziej jednak potrzebujemy postaw otwartości, dobrej woli, szacunku dla argumentów drugiej strony oraz gotowości do kompromisu.
Rolą władz uczelni – i moją osobistą odpowiedzialnością – jest tworzenie przestrzeni zaufania. Takiej, w której można mówić otwarcie, bez lęku; w której każdy członek wspólnoty czuje, że jego głos się liczy. Rozwiązywanie konfliktów to nie jednorazowa interwencja, lecz proces budowania dojrzałych relacji opartych na uczciwości, przejrzystości i wzajemnym poszanowaniu. Uczelnia powinna wspierać członków swojej społeczności poprzez profesjonalną pomoc. Z pomocy wykwalifikowanych mediatorów, psychologów czy doradców interpersonalnych warto korzystać nie tylko w sytuacjach kryzysowych, ale również prewencyjnie – by budować lepsze relacje, zapobiegać eskalacjom i rozwijać kompetencje komunikacyjne. Takie wsparcie to nie wyraz słabości, lecz przejaw dojrzałości instytucji, która troszczy się o dobrostan swoich pracowników i studentów.
Jestem głęboko przekonana, że siła uniwersytetu nie polega na dążeniu do utopijnego ideału „braku konfliktów”, lecz do realistycznej wizję instytucji, która dojrzale i skutecznie potrafi sobie z nimi radzić. W uczelni o wysokiej kulturze akademickiej, spór nie staje się walką, lecz okazją do rozmowy. Dojrzały uniwersytet to nie ten, który unika trudnych tematów, lecz ten, który potrafi się z nimi zmierzyć z rozwagą, odpowiedzialnością i empatią. Taki właśnie model wspólnoty chcemy wspólnie budować.
CMO
