Migawki poznania. Krótkie refleksje o ważnych sprawach

grafika ozdobna

Przeciwdziałanie nierzetelnym praktykom w nauce

Nierzetelne praktyki w nauce można przyrównać do ciężkiej i bardzo zaraźliwej choroby. Leczenie takiej choroby wymaga wielopoziomowego i zintegrowanego podejścia – zarówno instytucjonalnego, systemowego, jak i osobistego, opartego na etosie naukowca oraz wysokiej kulturze akademickiej. To nie tylko kwestia przepisów czy procedur – to pytanie o sens uprawiania nauki, o odpowiedzialność wobec społeczeństwa, które finansuje badania i pokłada w nich nadzieję na lepsze jutro.

Należy jednak pamiętać, że nasze działania nie mogą sprowadzać się tylko do przysłowiowego „leczenia” tejże choroby. Kluczowe jest podejście prewencyjne i profilaktyczne. Można wdrożyć wiele różnych procedur i narzędzi kontrolnych, ale bez świadomości, wewnętrznej odpowiedzialności i spójnej kultury wartości, żadna uczelnia nie zbuduje prawdziwej kultury rzetelności. Rzetelność to nie tylko przestrzeganie zasad – to wewnętrzna gotowość do podjęcia trudu, nawet jeśli jest to trud mało spektakularny.

Nierzetelność naukowa – czym się przejawia?

Nierzetelność w nauce może przyjmować różne formy – jawne lub subtelne, intencjonalne lub wynikające z niewiedzy. Wiele z nich jest efektem presji – na publikowanie, na szybki sukces, na uzyskanie środków zewnętrznych. Ale presja nie usprawiedliwia nadużyć.

Formy nierzetelności obejmują m.in.:

  • Plagiat – nie tylko klasyczne kopiowanie cudzych treści, ale też nieumiejętne parafrazowanie, brak odwołań do źródeł, „zapomniane” cytaty.
  • Autoplagiat – często tłumaczony „efektywnym wykorzystaniem wcześniejszych badań”, bywa formą nieuczciwego „pomnażania” dorobku.
  • Salami publication – rozdrabnianie wyników jednego projektu na wiele publikacji, co zafałszowuje skalę osiągnięć.
  • Ghostwriting / Guest authorship – u podstaw leży brak transparentności – kto naprawdę napisał, kto tylko „podpisał”?
  • Predatory journals – publikowanie tam bywa próbą ominięcia rygorów recenzji, a jednocześnie osłabia jakość debaty naukowej.
  • Manipulowanie danymi – ukrywanie wyników negatywnych, selekcjonowanie próbek – to praktyki trudne do wykrycia, ale niszczące zaufanie.
  • Nadużywanie AI – generowanie abstraktów, cytowań czy wyników przez narzędzia sztucznej inteligencji bez ich oznaczenia. Problem nowy, ale już palący.
  • Fałszowanie recenzji – zjawisko rosnące wraz z cyfryzacją procesu publikacyjnego.
  • Konflikt interesów – często bagatelizowany, ale mogący znacząco wypaczyć wyniki badań.
  • Citation cartels – wzajemne cytowania nie w imię naukowego uznania, ale dla budowania pozornej widoczności.
  • Niewłaściwa archiwizacja danych – brak transparentności, brak możliwości replikacji wyników.
  • Nadużycia grantowe – manipulacje danymi projektowymi, niewłaściwe zarządzanie zespołem.
  • Paper mills – zamawianie całych publikacji – proceder groźny, bo trudny do wykrycia, a niezwykle szkodliwy dla uczciwych badaczy.

Jak przeciwdziałać nierzetelności naukowej?

Na poziomie instytucjonalnym (uczelnianym)

Działania uczelni nie mogą ograniczać się do reakcji post factum. Potrzebna jest kultura, w której rzetelność jest wartością wspólną, a nie indywidualnym wyborem. Dlatego trzeba zadbać w pierwszej kolejności o:

  • Kodeksy etyczne – nie tylko dokumenty, ale aktywne narzędzia refleksji i dyskusji.
  • Szkolenia i warsztaty – powinny obejmować wszystkie szczeble kariery akademickiej.
  • Mechanizmy zgłaszania nieprawidłowości – łatwe, anonimowe, chroniące zgłaszającego.
  • Audyty jakościowe publikacji – nie tylko „czy plagiat”, ale „czy jest wkład naukowy”.
  • Mentoring i relacje mistrz-uczeń – nie do przecenienia w kształtowaniu etosu.
  • Transparentność autorstwa (CRediT) – pozwala zrozumieć rzeczywisty wkład autorów.
  • Zasady recenzowania – jawność procesu, unikanie „recenzji kurtuazyjnych”.

Na poziomie systemowym (krajowym i międzynarodowym)

Uczelnie funkcjonują w określonych warunkach – to system kształtuje reguły gry. Nie możemy zatem twierdzić, że wszystko zależy wyłącznie od uczelni. Rzetelność naukowa jest narażona na wiele, silnych czynników systemowych, takich jak:

  • Presja na punkty i wskaźniki – powodująca zjawisko „publishing for the sake of publishing”.
  • Konkurencja między uczelniami i wydziałami, która czasem przeradza się w walkę o wynik ewaluacyjny kosztem jakości i współpracy.
  • Komercjalizacja i współpraca z otoczeniem gospodarczym, która bez klarownych zasad, może prowadzić do konfliktów interesów, ukrywania wyników lub ich selektywnej prezentacji.
  • Brak jednolitych standardów oceny jakości badań w skali kraju i UE, co utrudnia wypracowanie wspólnych ram odpowiedzialności.

Zatem szczególnej uwagi wymaga:

  • Reforma ewaluacji – odejście od punktów na rzecz jakości.
  • Centralne rejestry naruszeń – z zachowaniem proporcji między sankcją a edukacją.
  • Zgodność z międzynarodowymi standardami – ważna nie tylko dla prestiżu, ale i dla budowania wspólnej kultury etycznej.
  • Etyczne wymogi w grantach – plan zarządzania danymi, refleksja nad etycznym kontekstem badań.
  • Rozpoznawalność uczelni rzetelnych – tworzenie pozytywnych wzorców, „ligi uczelni transparentnych”.
  • Wspólna odpowiedzialność – konieczność współdziałania rektorów, PAN, redakcji, gremiów oceniających.

Na poziomie kulturowym

To najtrudniejszy, ale i najważniejszy poziom. Rzetelność to styl myślenia i działania. Dlatego tak ważne jest:

  • Promowanie rzetelnych postaw – nagrody, wyróżnienia, ale też codzienna obecność w narracji uczelni.
  • Edukacja etyczna – już na poziomie studiów, cykliczna, przez całe życie zawodowe.
  • Refleksja nad rolą naukowca – czy nauka służy prawdzie, czy tylko karierze? Awans za jakość, a nie za wolumen.
  • Nie tylko techniczna nauka metodologii, ale i refleksja nad odpowiedzialnością naukowca.
  • Procedury oparte na zaufaniu i szacunku – bo bez poczucia sprawiedliwości nie będzie odwagi, by zgłaszać nadużycia.
  • Wspieranie transparentności badań – otwarte dane, jawne finansowanie, udostępnianie kodów i narzędzi.
  • Otwartość badań – dane, finansowanie, recenzje – to wszystko może i powinno być jawne.

Wybrane dane statystyczne

W analizie problemu nierzetelności naukowej nie sposób pominąć twardych danych, które pozwalają uchwycić skalę i dynamikę zjawiska. Choć wiele przypadków nie jest zgłaszanych, a część nadużyć ma charakter ukryty, dostępne statystyki rysują obraz niepokojący.

  • W latach 2013–2023 liczba wycofanych artykułów naukowych wzrosła niemal trzykrotnie – z około 600 do ponad 1800 rocznie. Najczęstsze przyczyny to plagiat (21%), fałszowanie danych (18%) i manipulacje w recenzjach (16%) (Retraction Watch Database, 2023).
  • Ok. 10–15% zgłoszonych artykułów zawiera fragmenty uznane za potencjalny plagiat, co wykazały analizy narzędzi takich jak Turnitin i Crossref (Turnitin, 2022).
  • W badaniu przeprowadzonym przez Fanelliego (2018) 1,97% naukowców przyznało się do fałszowania danych, a 33,7% znało takie przypadki w swoim środowisku. Choć liczba ta może wydawać się niewielka, dotyczy ona deklaracji czynu szczególnie poważnego i trudnego do ujawnienia, co może świadczyć o istnieniu znacznej „ciemnej liczby” nadużyć.
  • Aż 38% uczestników badania „Nature Survey on Research Integrity” (2019) przyznało, że osobiście zna przypadki manipulacji danymi lub ich selektywnego przedstawiania.
  • W 2022 roku wydawnictwa Elsevier i Wiley wycofały ponad 500 publikacji powiązanych z tzw. „paper mills” – fabrykami artykułów naukowych tworzonych na zamówienie (Elsevier, 2022).
  • Coraz częściej odnotowuje się również nadużycia związane z AI. Szacuje się, że w latach 2022–2023 około 2–3% zgłoszonych artykułów zawierało nieujawnione treści generowane przez modele językowe, często z fałszywymi cytowaniami lub danymi (STM Association & COPE, 2023). Choć odsetek ten nie wydaje się wysoki, w kontekście milionów publikacji naukowych rocznie może oznaczać dziesiątki tysięcy prac o wątpliwej jakości.

Powyższe dane nie tylko dokumentują zjawisko, ale też unaoczniają, jak szerokie i złożone jest pole potencjalnych nadużyć. Tym bardziej aktualne staje się wezwanie do wspólnych, wielopoziomowych działań na rzecz jakości i wiarygodności nauki.

Podsumowanie

Nierzetelność naukowa ma wiele twarzy – od oczywistych nadużyć po subtelne formy pozornej rzetelności. Często nie chodzi o spektakularne oszustwa, ale o „małe kroki”: skróty, kompromisy, przemilczenia. Te pozornie niewinne praktyki w dłuższej perspektywie prowadzą do erozji zaufania – wewnątrz środowiska i w oczach społeczeństwa. Dlatego potrzebna jest redefinicja sukcesu naukowego, czyli odejście od „publish or perish” na rzecz „publish with purpose and integrity”. Sukcesem nie jest liczba publikacji, ale ich wartość poznawcza i uczciwość metodyczna. Tylko zintegrowane podejście – instytucjonalne, systemowe i kulturowe – daje szansę na realną zmianę. Potrzeba nam liderów, którzy nie tylko przestrzegają zasad, ale inspirują do myślenia o nauce jako misji. Innymi słowy, rzetelność naukowa to nie przepis – to postawa, to warunek konieczny zaufania publicznego do nauki – zaufania, które bardzo łatwo utracić, a niezwykle trudno odbudować. To gotowość do bycia uczciwym, nawet gdy nikt nie patrzy.